Rozbity, pusty zgarbiony
jak tuba patefonu
z płochą nadzieją czekam
na dzwonek telefonu

Czas na tarczy budzika
ze wskazówkami się goni
z napiętą do granic uwagą czekam 
może zadzwoni

Wyrwie mnie z odrętwienia 
z nostalgii mnie obudzi 
szepcąc słów parę bym znowu
 mógł wejść pomiędzy ludzi 

Lękam się tego sygnału
by nie oznajmił mi bowiem
że zmarła osoba, która
cieszy się dobrym zdrowiem

 
 
Komórko zadrzyj leciutko!
Cisza tak mnie przelękła,
że w krtani mej wysuszonej 
koleina struna pękła 

Zadzwonisz wreszcie maszkaro?
Pokornie w ciebie wpatrzony
wyłączając ci  dzwonek myślałem 
może i tak zadzwoni

Ale pomimo wszystko
czekać będę, do rana
może ludzkim jakimś odruchem 
zadrga ci lekko membrana.

 

/Dziad/

 
Dzwonek telefonu
Powrót do strony głównej