Optymista
/Dziad/
Gdy na uniwersytet dostałem się ino 
Wielbiłem śpiew, kobiety no i piłem wino 
Wzorem swego dziadka bo to retro moda
Wierzyłem niezachwianie, że krew to nie woda 
Koledzy mnie od zguby wstrzymują wykrętem
Nie dziadkiem swoim jesteś lecz polskim studentem
Ja się z nich śmieję i się nie przejmuję
Wiwat optymizm i co mi tam dwóje.
Wystarczy trochę sprytu  i trochę dobrych chęci
Nie ma to jak studiować! A co, nie, studenci?
Nikogo i niczego wówczas się nie bałem
Bez odrobiny strachu egzaminy oblałem
Jak dać sobie radę? - zachodziłem w głowę
Wszak zdanych mam tylko egzaminów połowę
O moje nieszczęście o mój wielki pechu
Muszę zdać egzamin z wojska i z WF-u
Nagle myśl zbawienna przyszła mi do głowy
Weź urlop zdrowotny lub wpis warunkowy
Zacząłem chorować i pisać podania
I odniosły skutek moje narzekania
Ileż to uczelnia ma swego uroku
Wszak pomimo wszystko jestem znów na roku
Znów się nie przejmuję, jest mi wszystko jedno 
Dziadek mój ukończył zaledwie szkołę średnią 
Wprawdzie jego matura bardziej jest rasowa
Bo przed wojną oświata nie była masowa
Tak więc gdy lat parę pozgrywam cwaniaka
To na wierzch do sukcesów wypłynę jak kloaka 
Obecnie nikt ze znajomych nie może mnie ganić
Bo na niepowodzeniach muszę się wycwanić
Nie będę na słońce rzucał się z motyką
A po dyplomie się zajmę wielką polityką
Wolę być obecnie Koryntu męską córą
Wkrótce się okaże czyje będzie górą
Powrót do strony głównej